środa, 30 lipca 2014

Rozdział 10

~Następnego dnia~
Od wczoraj nie widziałam Harrego. Możliwe, że to dlatego, gdyż nie wychodziłam z pokoju Niall'a.
Myślę tylko o tym, co czeka mnie kiedy Hazz już przeprosi Louis'a.
 Z moich rozmyślań wyrwał mnie pasiasty, wbiegający do pokoju.
- Jejku... Nie uwierzysz Alex! - krzykną prosto do mojego ucha.
- Też tak myślę... - mruknęłam.
- No to słuchaj. Harry żartował z Kevinem i ostatnio widział go gdzieś w parku. Nie do wiary, prawda?
Najpierw zdziwiona, głośno przełknęłam ślinę, ale już po chwili wysiliłam się na sztuczny uśmiech.
- Mówiłam Lou, że wszystko będzie dobrze.
Nie mogłam uwierzyć, że można być bardziej dziecinnym niż on.
W drzwiach pojawił się Harry z zwycięskim uśmiechem. Pewnie przyszedł po nagrodę...
***
- Wreszcie sami... - mrukną Harry, kiedy Louis już wyszedł. Siedział pół godziny z nami i opowiadał coś o nowym filmie, ale nic nie zrozumiałam.
Nie mogłam się skupić przez te zielone oczy, które wpatrywały się we mnie.
Poczułam jego ręce na mojej tali i zaraz przeszedł mnie przyjemny dreszcz... Tak, przyjemny.
- Nie martw się... Załatwimy to szybko - powiedział. Widziałam tylko jego oczy, ale mogę się założyć, że jego usta były wykrzywione w ten charakterystyczny dla niego uśmieszek.
Chłopak jeszcze bardziej zmniejszył dystans między nami i kiedy już wydawało się że mnie pocałuje, odkręcił głowę i cmoknął mnie w policzek.
Spojrzałam na niego zdziwiona...
Powinnam być zadowolona, ale nie byłam...
Chłopak już miał się odwrócić, ale pociągnęłam go za brzeg bluzy i przyciągnęłam do siebie. Ręką dotknęłam jego policzka i wpiłam się w jego usta, a loczek bez zastanowienia oddawał pocałunki, które stawały się coraz namiętniejsze. Drugą rękę włożyłam w jego loczki i delikatnie za nie pociągnęłam, na co odpowiedział cichym mruknięciem zadowolenia.
Kiedy oderwałam się od chłopaka, zrobiłam krok w tył i wychodząc rzuciłam jeszcze:
- Ja zawsze dotrzymuje obietnic...

***
Była godzina około 17. Siedziałam u Niall'a. W tym czasie chłopak poszedł po coś do jedzenia.
Uhhh, ile można jeść? On naprawdę dużo!
 Drzwi się otworzyły się i staną w nich... Harry?
- Hej - rzucił krótko i wszedł do środka.
Spojrzałam na niego zdziwiona, ale zaraz spuściłam wzrok kiedy spotkałam się jego zielonymi tęczówkami.
- Możemy pogadać? - spytał podchodząc bliżej.
- No... Nie wiem czy...
- Proszę - przerwał mi.
- No... dobrze. - zgodziłam się.
- Alex, muszę ci coś powiedzieć...
- Harry! - przerwał mu stojący w drzwiach Liam.
- Zostaw mnie! Rozmawiamy! - wykrzyczał. Spojrzałam na Harrego, a zaraz na Liam'a. Pierwszy był wściekły i miałam wrażenie że zaraz rzuci się na bruneta, który patrzył na niego trochę wystraszony sytuacją.
- Daj nam rozmawiać! - krzykną jeszcze i złapał mnie za rękę. Wyprowadził mnie na zewnątrz przez salon, w którym siedzieli Louis i Zayn. Spojrzałam na nich. Nie wiedziałam co się dzieje i oni chyba też.
Kiedy znaleźliśmy się na zewnątrz zaprowadził mnie za rękę pod jakieś duże, piękne, stare drzewo. Usiadł pod nim, a ja zaraz koło niego.
Słychać było szum drzewa, śpiew ptaków...
- Alex, posłuchaj mnie. - zaczął chłopak - Chce być z tobą 100% szczery. A więc... ehhh, powiem to prosto z mostu: zakochałem się w tobie. Oszalałem na twoim punkcie. I to od pierwszego wejrzenia. Nie mogę przestać o tobie myśleć. Wiem że ten pomysł z porwaniem nie był zbyt dobry, ale gdybym miał wybór zrobił bym to jeszcze raz, chociaż dla tych kilku dni z tobą.
Powiedział to wszystko patrząc mi w oczy. Po chwili jego wzrok przeszedł na usta. Wstrzymałam oddech. Wiem że to się źle skończy.
Chłopak przybliżył się jeszcze bardziej i już miał mnie pocałować, ale przerwałam mu.
- Harry, przestań. - spojrzał mi jeszcze raz w oczy i odsuną się na bezpieczną odległość.
- Ja... wiem że potrzebujesz czasu i nie chce naciskać... - powiedział - Wracajmy - dodał po chwili i ruszyliśmy z powrotem.
Po drodze szliśmy w ciszy.
No prawie...
- Chciałbym ci jeszcze coś powiedzieć. - stwierdził chłopak. Nie odezwałam się, co chyba uznał za to, że chcę go wysłuchać.
- Chce żebyś wiedziała, że ten wczorajszy pocałunek, był najwspanialszym w moim życiu. - spojrzał mi przelotnie w oczy.
- Chciałabym powiedzieć to samo, ale nie mogę... - powiedziałam cicho. Spojrzałam na smutną minę chłopaka i zrobiło mi się go szkoda. Źle mnie zrozumiał.
- Nie chodzi o to, że źle całujesz tylko... - aż wstyd to powiedzieć.
- Był ktoś lepszy... Rozumiem. - powiedział przyśpieszając.
- Poczekaj Harry. Daj mi coś powiedzieć. - powiedziałam, ale chłopak nie zamierzał się zatrzymać.
- To był mój pierwszy pocałunek! - krzyknęłam za nim. Loczek gwałtownie się zatrzymał.
- Co powiedziałaś? - spytał idąc w moim kierunku.
- To co słyszałeś... - powiedziałam niepewnie.
Szczerze to nadal się go boje. Jest nieprzewidywalny.
- Naprawdę pocałowałem cię jako pierwszy? - spytał z nie dowierzaniem.
- W 100%. - powiedziałam, na co chłopak uśmiechną się szeroko.
I nie był to jeden z tych pewnych siebie i aroganckich uśmiechów.
To był przepiękny uśmiech.
- Twoim ostatnim, pierwszym pocałunkiem. - mrukną, dalej się uśmiechając.
Poszliśmy dalej.
- Powinieneś się tak zawsze uśmiechać. - stwierdziłam nie patrząc na niego.
- Ale jak? - spytał. Spojrzałam się na niego i uśmiechał się właśnie w ten sposób.
- Dokładnie tak jak teraz. - powiedziałam - Tak ci dużo ładniej niż z tym wkurzającym, wrednym uśmieszkiem. - stwierdziłam patrząc przed siebie.
- Jak sobie życzysz. - powiedział, a po głosie było słychać że się uśmiecha.

***
Pod budynkiem spytałam go jeszcze:
- Czyli nie powiesz chłopakom gdzie mieszkam?
Zastanawiał się chwile nad odpowiedzią i odparł:
- Jeśli masz odejść na zawsze to chce cię tu zatrzymać jak najdłużej... Chociażby siłą. - powiedział spokojnie.
Bez pożegnania chłopak od razu poszedł do siebie. Do mnie od razu podbiegł Liam.
- Wszystko dobrze? Nic ci się nie stało? Co chciał? Gdzie byliście? Co robiliście? - zasypywał mnie setkami pytań
- Liam, nie mam siły. Jest późno. Jutro pogadamy. - powiedziałam szczerze, a ten tylko przytakną.
***
- Gdzie byliście? - spytał Niall kiedy wyszłam spod prysznica.
- No... Wiesz... yyyy
- Możesz mi powiedzieć. Nikomu nie powiem. - przerwał moją jąkaninę chłopak. Kiwnęłam głową i zaczęłam opowiadać o tym co się działo, tylko tak bardzo ogólnie. Blondyn wysłuchał mnie, nie przerywając. Kiedy skończyłam zapytał:
- I co zamierzasz?
- Nie mam zielonego pojęcia. - stwierdziłam rzucając się na łóżko. Blondyn poszedł w moje ślady i położył się obok mnie.
Leżeliśmy tak w milczeniu i nie wiem kiedy zasnęłam.
__________________________

Nowy rozdział :)
Przepraszam za spóźnienie,
ale wczoraj nie miałam czasu.
Serdecznie pozdrawiam Adę.
Dziękuje, że komentujesz :*


niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 9

Spojrzałam na Louisa, który założył w stanowczym geście ręce na klatkę piersiową. Miał obojętny wyraz twarzy, ale z mojej perspektywy widoczna jest zaciśnięta szczęka.
Oderwałam się od torsu Harrego i zawróciłam się do niego:
- Możemy porozmawiać na osobności?
Spojrzałam kątem oka na chłopaka, który energicznie pokiwał głową, wprawiając w ruch burze loczków.
- Co?! - powiedział zdziwiony Lou - Nie ma mowy, że puszczę cię samą z tym idiotą! - zaprotestował.
- Uważaj na słowa Tommilson. - warkną Harry, zaciskając pięść. Widać było jak w jednej chwili wszystkie jego mięśnie spięły się. Ruszył w kierunku pasiastego.
Kiedy zatrzymał się, najpierw byłam zdziwiona, że tak łatwo odpuścił, ale zaraz znalazłam powód jego zachowania.
Było nim drobne, chude ramię, ułożone na wysokości brzucha loczka skutecznie powstrzymujące go przed znalezieniem się przed drugim chłopakiem, a ramie to należało nie do kogo innego, jak do mnie.
Harry spojrzał mi w oczy i zaraz cofną się, powoli rozluźniając.
- Zaraz wrócę Lou. To zajmie dosłownie pięć minut. - powiedziałam patrząc w jego szaro-niebieskie oczy. Brunet pokiwał głową bez przekonania i spuścił wzrok.
Patrzyłam jeszcze chwile na jego sylwetkę, aż w końcu ocknęłam się i ruszyłam w stronę drzwi, mając nadzieje, że tuż za mną idzie Hazz.
Co do tego nie myliłam się...
Weszliśmy do jego pokoju i już po chwili chłopak patrzył na mnie z stanowczo za bliskiej odległości...
- To o czym chcesz ze mną porozmawiać? - powiedział wolno i wyraźnie, jakby uważał, że mogę czegoś nie zrozumieć, chociaż ja wiem, że miał w tym inny cel, ale nie mam pojęcia jaki...
- Bez żadnych gierek Styles. - powiedziałam stanowczo, ale zaraz uspokoiłam się, bo kiedy ostatnio postawiłam na pewność siebie, chłopak dostał napadu agresji.
Nagle przed oczami miałam fragment sytuacji z przymierzalni.
Harry chyba zauważył, że coś jest nie tak, bo odsuną się odrobinę, ale zaraz spojrzał mi głęboko w oczy jakby chciał, dowiedzieć się o czym myślę.
Gdyby wiedział, że kiedy tylko go widzę mam od razu przed oczami tamtą sytuację, która cały czas nawiedza mnie w snach i jest moim najgorszym koszmarem...
- Boisz się mnie - powtórzył słowa z tamtego dnia, a ja otworzyłam szerzej oczy i chciałam już zacząć się cofać, ale chłopak sam odsuną się o krok w tył.
Już po chwili siedział na łóżku, opierając głowę o jedną z rąk, a drugą puścił swobodnie w dół.
Przez chwile panowała między nami cisza, którą przerwał chłopak:
- Tyle czasu... Tyle gestów, którymi starałem się naprawić tamtą sytuacje... I wszystko poszło się jebać... - jękną.
Byłam tak zaskoczona tym co powiedział, że nie miałam pojęcia co mam powiedzieć.
- Nie ważne - odezwał się znowu - Co chciałaś, bo zaraz Louis zacznie dobijać się do drzwi. - mówił tak pusto i obojętnie...
- Chciałam cię o coś prosić. - powiedziałam cicho. Byłam pewna, że w moim głosie słychać strach, a nie chciałam go bardziej denerwować.
Tak. Było mi go najzwyczajniej w świecie szkoda...
Brunet spojrzał na mnie z ukosa.
- Prosić? A to ciekawe... - prychną.
Super... chamski Harry wrócił. Lepiej być nie może.
- To o co chcesz mnie  prosić? - spytał.
- Chciałabym żebyś przeprosił Louis'a...
- Co?! - przerwał mi ze zdziwieniem, ale zaraz uśmiechną się - Wiem o co ci chodzi... - spojrzał na mnie z tym swoim cwaniackim uśmieszkiem - A co bym z tego miał?

***
- Nie ma mowy! - krzyknęłam, kiedy usłyszałam żądanie Hazzy.
- No ale popatrz na to z tej strony: przeproszę wtedy Lou i wszyscy będą zadowoleni...
- Oprócz mnie - mruknęłam pod nosem.
Chwila! Zapaliła mi się żarówka w głowie.
- Okey - wypaliłam, chłopak spojrzał na mnie zdziwiony - Zgadzam się. Buziak za przeprosiny.
Tak, wiem, że to nie zbyt dobry pomysł, bo wkurzy się jak dowie się co chce zrobić.
Harry uśmiechną się zwycięsko i podniósł się z miejsca.
Myślałam, że pójdzie do Louisa, przeprosić go, ale on przybliżył się do mnie. Byłam omotana jego bliskością...
- No czekam. - szepną jeszcze bardziej przybliżając się.
Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam w jego oczy. Wirowały w nich wesołe iskierki. Widać, że był zadowolony z takiej sytuacji.
Postanowiłam wcielić mój plan w życie i szybko pocałowałam go w policzek.
Chłopak trochę zdezoriętowany znów spojrzał w moje oczy, a po chwili zaśmiał się.
Już bałam się, że będzie zły...
- Tak się nie liczy. - powiedział, a z jego ust nie schodził uśmiech.
- Nie było powiedziane jaki buziak. - stwierdziłam zadowolona, że mój głos brzmi w miarę naturalnie.
- Nie było powiedziane, kiedy go przeproszę. - powiedział z wrednym uśmieszkiem.
- No dobra... - poddałam się. Postanawiam: na prawdę go pocałuję. Nie zniosę więcej smutku Louisia. Jakoś wytrzymam ten jeden pocałunek.
Z moich myśli wyciągną mnie Harry, który znów niebezpiecznie się zbliżył. Już prawie dotkną moich ust, ale cofnęłam się i powiedziałam:
- Najpierw przeprosisz, potem nagroda.
Chłopak uśmiechną się po raz kolejny i wyszedł z pokoju, zostawiając mnie samą.
_______________________
Oto rozdział 9...
Moim zdanie nie jest bardzo zły,
ale to wy oceniacie ;)
Dziękuje za wszystkie komentarze,
które bardzo motywują :*
Buziaki i do następnego <3

piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 8

Louis już dokładnie dwie godziny i trzydzieści dwie minuty siedział w pokoju i płakał.
Nie mogłam już tego wytrzymać... Nie chciał wpuścić do siebie żadnego z chłopaków.
Wstałam z miejsca i ruszyłam do jego pokoju. Ustałam pod jego drzwiami i delikatnie zapukałam.
- Precz - powiedział z delikatną chrypką.
Odwróciłam się i zjechałam po drzwiach.
- Louis, proszę cię, otwórz te drzwi. - powiedziałam i czekałam na jakąś reakcje.
Cisza...
- Louis, przepraszam cię.
Poczułam że drzwi się otwierają. Lou wtulił się we mnie cały czas płacząc.
- Ciiiiii. Wszystko będzie dobrze... - starałam się go pocieszyć.
- Nie prawda. Moje życie bez Kevina nie ma sensu. - wychlipał w moją koszulkę.
- Nie mów tak. Masz rodzinę, masz chłopaków, masz mnie... - powiedziałam.

Siedziałam już pół godziny u Louisa. Leżałam na łóżku, a chłopak leżał z głową na moim brzuchu i cały czas płakał
Za każdym razem kiedy ktoś pukał do drzwi Lou zaczynał krzyczeć że nikt ma nie wchodzić.
Teraz chłopak usną, więc delikatnie zdjęłam jego głowę i wyszłam z pokoju. Weszłam do salonu gdzie siedzieli Liam i Niall.
- Co z nim? - spytał Li.
- Zasną... - odpowiedziałam - A przedtem dużo płakał...
Nie odpowiedzieli. Usiadłam na podłodze, opierając się o fotel obok nich i spytałam:
- Tak wogule to co to jest Kevin? - spojrzałam na chłopaków.
- To był gołąb Louisa. Kiedy uciekł powiedzieliśmy mu, że potrzebował wolności i  że jest teraz szczęśliwy. - wytłumaczył w skrócie chłopak.
- Nie wiem co Harrego naszło, że mu to powiedział. - stwierdził Niall.
Przymknęłam na chwile oczy. Byłam cholernie zmęczona.

*Oczami Louisa*
Obudziłem się z okropnym bólem głowy. Ale nie tym się wtedy martwiłem.
- Gdzie jest Alex? - spytałem sam siebie.
Kiedy znalazłem się na dole, od razu ruszyłem do salonu, gdzie siedzieli Liam i Nailer.
- Gdzie jest...
- Ciiiii - przerwał mi Niall, spojrzałem na niego zdziwiony, ale on nic nie mówił, tylko pokazał palcem na fotel.
Spojrzałem na mebel. Na podłodze leżała słodka blondynka. Głowa delikatnie opadła jej na siedzenie.
Wyglądała tak słodko, niewinnie...
- Inteligętni jesteście? - spytałem szeptem, aby nie obudzić Alex - Jak będzie tak spała, to będzie ją wszystko boleć. - powiedziałem podchodząc do niej.
Wziąłem ją - najdelikatniej jak potrafiłem - na ręce i ruszyłem w kierunku mojego pokoju.
Dziewczyna spała tak uroczo, że - mimo mojego smutku - uśmiechnąłem się.
Położyłem się obok i czułem wewnętrzny spokój wsłuchując się w jej miarowy oddech.

*Oczami Alex*
Usłyszałam jakieś wrzaski, których nie mogłam zrozumieć. Bardzo wyraźne było huczenie.
Nie otwierając oczu starałam się zorientować co się dzieje. Dochodziła do mnie czyjaś wymiana zadań:
- Otwórz te cholerne drzwi! - krzyknęła pierwsza osoba. Czy to Harry, czy ja już jestem głucha i nie rozróżniam głosów?
- Zamknij się, bo ją obudzisz. - to już na pewno Lou. Tego głosu nie można pomylić
- Chce ją zobaczyć! - krzykną pierwszy i już miałam pewność, że to mówi Hazz.
- Chyba śnisz.
- Nie masz prawa zamykać jej u siebie w pokoju! - loczek ostro się wkurwił. Co jakiś czas walił pięścią w drzwi.
- To mój pokój i mogę robić co mi się podoba. -odpowiedział w miarę spokojnie Louis, ale z jego głosu można słyszeć, że jest lekko podirytowany.
- Chce ją tylko zobaczyć - upierał się brunet - Musze wiedzieć że jest bezpieczna i nic jej nie jest. Chociaż dźwięk jej głosu... - mówił to w spokojnie, ale głos delikatnie mu się łamał. Aż  zrobiło mi się go szkoda.
-Ona śpi - powtórzył Louis - A do środka nie wejdziesz. - stwierdził.
- Wyważę drzwi - ostrzegł Hazz. Cisza, którą przerwało mocne uderzenie.
Otworzyłam oczy.
Lou stał tyłem do mnie, patrząc na te nieszczęsne drzwi. Walenie nie ustępowało.
Podniosłam się i ruszyłam w stronę drzwi.
Louis spojrzał na mnie zdziwiony, a zaraz przeniósł wzrok na drzwi.
- I zadowolony jesteś?! Obudziłeś ją!
- Alex? Proszę cię, odezwij się... - błagał Harry. Nie wytrzymałam, podeszłam do drzwi i mimo wyraźnych sprzeciwów pasiastego, otworzyłam je.
Zanim zdążyłam zorientować się co się dzieje, stałam już w silnych ramionach Hazzy. Odruchowo położyłam ręce na jego tors. Czułam silny zapach jego perfum.
Długo tak nie trwaliśmy, gdyż moment przerwał Lou głośnym chrząknięciem.
_____________________
Dziękuje za komentarze które dają kopa do dalszych działań :)
Co sądzicie o łagodnym i troskliwym Harrym?
Już nie długo następny rozdział...
Buziaki :*******

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 7

Pewnie zastanawiacie się co się stało po przybyciu Harrego...
A więc kiedy tylko dotkną moich ust, do pokoju weszła policja i aresztowała go z zarzutem porwania.
I tak mówię o tym tak spokojnie, bo wiem co było dalej.
Kiedy policja wywlokła chłopaka z pokoju i zostałam sama, po prostu otworzyłam oczy.
Pierwsze co zobaczyłam to duże, zielone oczy wpatrujące się we mnie i poczułam ciepło drugiej osoby.
Spojrzałam na mojego towarzysza, którym był nie kto inny niż Styles.
- Wszystko dobrze? - spytał - Byłaś strasznie nie spokojna.
- Tak... -  odpowiedziałam trochę zdziwiona - To tylko zły sen. - stwierdziłam siadając na łóżku.
- Jesteś pewna? - był strasznie spokojny.
- Tak... A wogulę, co cię to interesuje? - spytałam retorycznie i wstałam w poszukiwaniu bluzy. Było mi cholernie zimno.
Chłopak pociągną mnie za nadgarstek, tak abym odwróciła się w jego stronę.
- Martwię się - powiedział, dalej nie spuszczając ze mnie wzroku.
Wyrwałam nadgarstek, podeszłam do szafki i zaczęłam szukać jakiejś bluzy, ale jak na złość przy tym oświetleniu nic nie widziałam.
Poczułam ciepło na plecach, a zaraz potem dźwięk zamykanych drzwi.
Poprawnie założyłam bluzę loczka i szepnęłam ciche ,,dziękuje'', wiedząc że i tak tego nie usłyszy...

Kiedy zeszłam na kolacje, wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli, a Liam coś szeptał do Niall'a.
Przeleciałam wzrokiem po wszystkich wzrokiem. Patrzyli na mnie jakbym była co najmiej w samej bieliźnie, a miałam przecież na sobie bluzę Hazzy... Cholera, zeszłam w jego bluzie. Idiotka...
Spojrzałam na loczka, który uśmiechał się cwaniacko.
Jestem pewna, że byłam cała czerwona.
- Alex, chodź! Siadaj koło mnie. - przerwał niezręczną sytuacje Louis.
Zajełam miejsce koło chłopaka. Musze powiedzieć, że strasznie się z nim zżyłam, przez te dwa dni...
Podczas kolacji chłopacy zaczęli wariować...
Liam próbował zjeść ryż na mleku widelcem.
Nie wiem o co chodzi, ale jak mi potem wytłumaczył:
- Łyżki to zło! - krzykną i uciekł.
Niall dorabiał więcej bułek bo jak stwierdził:
- Jak mam się najeść jakimiś tam 6 bułkami.
Louis cały czas opowiadał mi po cichu jakieś śmieszne sytuację z ich życia, czemu bacznie przypatrywał się Hazz.
Gdyby spojrzenie mogło zabijać, Lou umarłby już z tysiąc razy tego wieczora.
Spojrzałam na kalendarz, który wisiał na przeciwko mnie.
- Chłopaki! - krzyknęłam. Wszyscy spojrzeli się na mnie. - Rozumiem że dziś oglądamy mecz.
Spojrzeli na mnie jak na jakąś psychicznie chorą.
- Nie żartujcie sobie ze mnie. - zaśmiałam się cicho - Dziś finał mistrzostw świata...
- Jeszcze powiedz że wiesz co to jest spalony... - zaśmiał się lekceważąco Zayn.
- No to jest wtedy, gdy piłkarz drużyny atakującej w momencie kierowania do niego podania znajduje się na połowie drużyny przeciwnej i jest bliżej linii bramkowej przeciwnika niż piłka i przedostatni zawodnik drużyny przeciwnej.
Wszyscy zrobili oczy jak pięć złoty.
- Teraz to mówię serio: wyjdź za mnie. - powiedział Louis klękając przede mną.
- No nie wiem, nie wiem... - drażniłam się z nim.
- Błagam cię... Jesteś idealna... - stwierdził.
- Hmmm, znosisz zakupy ze mną i nie wymiękasz przy komediach romantycznych, a na dodatek umiesz robić naleśniki... Nie wiele ci do ideału brakuje. - powiedziałam i wybuchłam śmiechem - Dobra, wstawaj już. - Podałam mu ręce, aby pomóc mu się podnieść, ale on dalej na coś czekał.
- Powiedz TAK. - spojrzał na mnie tymi swoimi oczkami.
- Tak, ale już wstawaj. - powiedziałam ze śmiechem.
- Poczekaj... - zatrzymał mnie i wyją z kieszeni pierścionek. Chciał mi go założyć, ale wyrwałam rękę.
- Pojebało cię. Nosisz pierścionek zaręczynowy w kieszeni? - zapytałam, starając się zachować powagę.
- O nie! Zgodziłaś się, więc już nie ma odwrotu. - powiedział po czym rzucił się na mnie. Usiadł na moim brzuchu okrakiem i starał się mi założyć pierścionek.
- Louis, złaź ze mnie! - krzyknęłam, ale nic.
- Zayn, ratuj. - spojrzałam na mulata.
- Trzeba było się nie chwalić spalonym. - powiedział, po czym pokazał mi język.
- Liam! - krzyknęłam.
- Na mnie nie licz... - powiedział i wyszedł do salonu.
- Harry! - krzyknęłam, kiedy Lou zaczął mnie łaskotać.
- Myślałem że będę czekać wieczność... - warkną loczek, wstając z miejsca. Kiedy doszedł do Louisa, ten właśnie założył mi pierścionek.
Dał mi jeszcze buziaka w policzek i zaczął uciekać przed Hazzą, który gonił go po całym domu.
- Zobaczysz, że urwę ci tą twoją marchewkę!
- Wszystko tylko nie marchewka! Tyle lat przyjaźni, a ty chcesz skrzywdzić moją marchewkę! - krzyczał.
Po chwili Harry zatrzymał się i uśmiechną cwaniacko. Spojrzałam na Zayn'a, który szepną:
- To się źle skończy...
- Louis... - zaczął loczek - muszę ci coś powiedzieć - zatrzymał się. Louis spojrzał na niego - Kevin nie żyje...
____________________________
Tak wiem... 
Końcówka jest bardzo inteligętna...
Wybaczcie, ale pisałam ten rozdział z przyjaciółką,
która ma niedojebanie mózgowe...
WAŻNE
W dniach: 12-26.08.2014 
Wyjeżdżam do Londynu i nie wiem jak będzie z nowymi rozdziałami :/

Jeśli ktoś chce to można podsyłać mi swoje blogi, 
które na pewno obejrzę :) 
To chyba wszystko, dziękuję :)




sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 6

~Z dedykacją dla anonima, który skomentował ostatni rozdział kc :*~

Zdjęłam sukienkę i zostawiając ją w przymierzalni wybiegłam przed galerie. Udałam się do pobliskiego parku, gdzie spacerowałam przez jakiś czas.
Poczułam jak ktoś zarzuca mi bluzę na ramiona.
Dopiero kiedy poczułam jej ciepło, zorientowałam się że jestem cała zmarźnięta.
Spojrzałam za siebie i okazało się się że osobą, która za mną stoi jest Niall.
- Chodź Alex, bo się przeziębisz...
Nie odezwałam się ani słowem przez drogę do samochodu.
Nagle zaczekałam zastanawiać się gdzie są chłopacy. Już miałam się o to zapytać blondyna, ale zanim otworzyłam usta, powiedział:
- Wrócili taksówką.
Wsiedliśmy do samochodu. Oparłam się o oparcie, przymykając oczy i czekałam na dźwięk odpalanego silnika, którego nie usłyszałam.
Zmieszana otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka.
Spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:
- Serio myślisz że teraz pojedziemy do domu i zapomnimy o sytuacji? Czekam... - powiedział sarkastycznie. Spuściłam wzrok na swoje kolana.
- Harry? - spytał. Kiwnęłam delikatnie głową na tak.
- Zazdrosny? - kontynuował. Spojrzałam na Niall'a zdziwiona.
- Nie powiesz że nie zauważyłaś jakie jest zazdrosny? - otworzyłam szerzej oczy.
- Tylko o co? O to że Louis wybrał mi sukienkę? To jest chore. - stwierdziłam zagryzając wargę.
- On jest chory... z miłości do ciebie. - powiedział z delikatnym uśmieszkiem. - No to powiesz mi co zrobił?
- Kiedy byliśmy w przymierzalni, powiedział że Lou nie pozwoli mi chodzić w tej sukience, a ja powiedziałam że sam mi ją wybrał. Wkurzył się... - wzięłam głęboki wdech - Zaczął na mnie krzyczeć i wyszedł... - powiedziałam pomijając fakt o tym co powiedział zanim wyszedł.
Niall nic nie powiedział tylko mnie przytulił...
Po chwili ruszyliśmy do domu.

Siedziałam u blondaska, który grał mi na gitarze jakąś swoją kompozycje. Wsłuchiwałam się w tekst.

,,Don’t try to make me stay or ask if I’m okay
I don’t have the answer
Don’t make me stay the night or ask if I’m alright
I don’t have the answer''

Nic nie jest okey. Nic, ale to nic. Boje się co będzie zaraz. Czy Harry nie wejdzie do tego pokoju i nie będzie chciał mi zrobić krzywdy. Boje się. Nic nie jest w porządku.

,,Heartache doesn’t last forever
I’ll say I’m fine
Midnight ain’t no time for laughing
When you say goodbye''

,,It makes your lips so kissable
And your kiss unmissable
Your fingertips so touchable
And your eyes,
Irresistible'' 

Zawsze chciałam żeby ktoś mi mówił że jestem niesamowita. Że mnie kocha. Że chce ze mną być już na zawsze. Ale to było nie możliwe...

I’ve tried to ask myself,
Should I see someone else?
I wish I knew the answer
But I know if I go now
If I leave and I’m on my own tonight,
I’ll never know the answer

Co mam zrobić z tym wszystkim...
Nawet jeśli chciałabym dać Harremu szanse, to boje się. Skąd mam wiedzieć, że jemu na prawdę zależy. Skąd mam wiedzieć że nie będę jego zabawką. Skąd mam wiedzieć że mnie nie skrzywdzi?
Jeśli nie spróbuje nie poznam odpowiedzi...

Midnight doesn’t last forever
Dark turns to light
Heartache flips my world around,
I’m falling down, down, down that’s why

Może uzyskam odpowiedzi na moje pytania. Może dowiem się co będzie dalej. Może...
Nagle do pokoju wszedł Harry...

It’s in your lips and in your kiss
It’s in your touch and your fingertips
And it’s in all the things and other things,
That make you who you are
And your eyes irresistible

Otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia. Chłopak podszedł do mnie, objął mnie w tali, a opuszkami palców czule przejechał po moim policzku.
Przybliżył się jeszcze bardziej i musną moje usta...
__________________________

Nie jestem zadowolona z rozdziału...
Strasznie zamulony...
W następnym będzie się trochę działo...
Do sytuacji ognia doda inny członek zespołu.
Myślę że następna część będzie najpóźniej do Środy,
Ale postaram się dodać jak najszybciej :)
Dziękuje za komentarz...
To bardzo motywuje... 

P.S. Piosenka, której użyłam to ,,irresistible'' 
oczywiście One Direction :)

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 5

Rano obudziły mnie krzyki. Otworzyłam oczy. Nialla już nie było. Ogarnęłam się i zeszłam na dół, gdzie chłopacy - wszyscy oprócz Harrego - robili śniadanie.
- Może wam pomóc? - spytałam i nagle wszyscy spojrzeli na mnie.
- Nie! - krzykną Liam.
- Siadaj, zaraz podajemy. - powiedział Louis i pokazał na krzesełko. Posłusznie wykonałam jego polecenie.
Podczas śniadania siedziałam pomiędzy Louisem - który jadł swoją porcje jajecznicy, przegryzając ją marchewką - a Niallem, który brał już 4 dokładkę. Gdzie on to wszystko mieści. Spojrzałam na chłopaka.
Po chwili postanowiłam go zapytać, gdzie jest Harry. Ale zanim zdążyłam dobrze otworzyć usta, chłopak powiedział:
- Poszedł na jakieś spotkanie. - powiedział uśmiechając się. Skąd on to wiedział? Jestem, aż tak przewidywalna?
- Aha - przytaknęłam i wróciłam do jedzenia. Jakoś nic nie znikało z mojego talerza. Ile można?
Wstałam i podeszłam do zlewu.
- Skoro wy robiliście to ja sprzątam. - powiedziałam zaczynając zmywać naczynia.
- Pomogę ci - powiedział Zayn.
- No... dobrze.
Podszedł do mnie i zaczeliśmy sprzątać. Po chwili zwrócił się do mnie:
- Alex, co się stało między tobą a Hazzem?
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Przecież już to mówiłam. To dlatego tu jestem. - powiedziałam niepewnie.
- Ale powiedz wszystko od początku. - powiedział dużo pewniej ode mnie.
- No... wieczorem wracałam od koleżanki i złapał mnie od tyłu, zamkną u siebie w aucie i zabrał tu. - powiedziałam w skrócie.
- I to wszystko? - powiedział unosząc jedną brew.
- Tak - potwierdziłam i wróciłam do sprzątania.

- Zakupy! - wydarł się Louis.
- Serio? Cieszysz się z zakupów? - zakpił Zayn. Właśnie wychodziliśmy z domu chłopaków.
- Na prawdę lubisz zakupy? - zapytałam chłopaka.
- Oczywiście, że tak. Uwielbiam je! - krzykną uradowany.
- Jeszcze powiedz że lubisz komedie romantyczne i umiesz robić naleśniki to...
- Tak i tak. - przerwał mi z uśmiechem.
- Boże! Lou, wyjdziesz za mnie. - zawiesiłam się brunetowi na szyi.
- Hmmm, kuszące. - powiedział i zaczął się kręcić w koło. Wszyscy wybuchli śmiechem, oprócz... Harrego.
Właśnie, nie wspomniałam, że postanowił, iż pojedzie z nami.
Moja reakca? Oczywiście po pierwsze: Nie! Czemu on musi to robić.
Ale przecież nie mogę mu zabronić wyjścia z nami...

Po godzinie miałam już dosyć dużo rzeczy. Chłopacy kupowali mi wszystko na co patrzyłabym dłużej niż kilka sekund.
Mówili że chcą mi to kupić, bo na prawdę mnie lubią, ale ja wiem, że po prostu jest im głupio że jestem uwięziona przez ich przyjaciela.
- Alex! - wydarł się Louis na cały sklep. Boże jakie to jest dziecko przypałowe, ale trzeba przyznać że jest uroczy. Dopiero teraz się zorientowałam że przez ostatnie kilka minut nie widziałam go nigdzie w pobliżu.
- Alex! - krzykną jeszcze raz, ale już trochę ciszej.
- Już idę, nie drzyj się. - powiedziałam przez śmiech.
- Boże, Alex! Znalazłem taką piękną sukienkę. Po prostu idealną. Jest cudowna...
- To sobie ją kup. - przerwałam mu i zaczęłam się śmiać.
- Nie rób ze mnie jakiegoś idioty. Mówię że ta sukienka jest idealna dla ciebie. Proszę, musisz ją przymierzyć... - błagał mnie.
- Dobra, gdzie ona jest? - spytałam.
- W sklepie obok. - powiedział z wielkim uśmiechem.
- no to zbieramy reszte i chodź...

- To ta! - krzykną wskazując na biało-czarną sukienkę w paski. Była prześliczna.
- Przymierz ją. - powiedział, po czym wepchną mnie do przymierzalni.
Założyłam sukienkę, ale za cholerę nie mogłam się zapiąć. Nie sięgałam suwaka.
- Chłopacy! - krzyknęłam - Pomoże mi któryś?
Zasłona poruszyła się, a zza nie wyłonił się... Harry?
- W czym ci pomóc? - zapytał wpatrując się we mnie.
- Ahhh, no z tym suwakiem - powiedziałam niepewnie.
Chłopak przysuną się bliżej, delikatnie odsuną włosy - delikatnie muskając przy tym kark - i szybkim ruchem zasuną suwak.
Odwróciłam się przodem do niego poprawiając włosy.
Chłopak zamiast wyjść, zmierzył mnie wzrokiem i powiedział:
- Louis nie pozwoli ci jej kupić. - stwierdził zimno.
- Po pierwsze: Louis nie będzie mi mówić w co mam się ubierać - powiedziałam podirytowana - a po drugie: on sam, wybrał mi tą sukienkę. - skończyłam zakładając ręce na klatkę piersiową.
- Louis wybrał ci tą sukienkę? - spytał cicho. Jego źrenice znacznie się rozszerzyły, a mięśnie spięły.
Nie odpowiedziałam.
- Odpowiedz - powiedział, a z jego głosu słyszałam że był zły. Zaczynałam się bać
Cisza...
- Odpowiedz mi kurwa! - krzykną, a ja automatycznie cofnęłam się. Przybliżył się jeszcze bardziej i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Boisz się mnie? - spytał odrobinę łagodniej. Otworzyłam szerzej oczy. Bałam się... Cholernie się go bałam.
Stałam się w ciszy, coraz bardziej napierając na ścianę za moimi plecami, mając nadzieje że może znajdzie się jeszcze trochę miejsca i będę mogła się od niego odsunąć. W moich oczach pojawiły się łzy.
Nagle twarz Harrego złagodniała, a w jego oczach pojawił się smutek...
- Boisz się mnie... - stwierdził, odwrócił się na pięcie i wyszedł. Osunęłam się po ścianie i wybuchłam płaczem...
___________________________________

Wiem...
Ostatnio zaniedbałam bloga.
Mam ostatnio dużo do zrobienia.
Co do rozdziału, to jak widać 
Alex bardzo zaprzyjaźniła się z Louis'em.
Co z tego wyniknie?
I czy blondynka przestanie się bać Hazzy?
Już nie długo kolejny rozdział :)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 4

- Może zostać u mnie! - przerwał mu blondyn.
- Ale... - chciałam zaprotestować, ale przerwał mi Liam.
- Niech sama zdecyduje. - spojrzał na mnie.
- No... ja... dobra. - wyjąkałam i poczułam jak się rumienie. 
- W takim razie idź z Niall'em do niego, rozgość się. - zarządził Li - Jutro pojedziemy na zakupy i kupimy ci jakieś ciuchy. A na razie...
- Zaopiekuje się nią - przerwał Niall z szerokim uśmiechem.
Poszliśmy do niego. Kazał mi się rozgościć i wyszedł mówiąc że zaraz wróci. 
Podeszłam do pierwszej lepszej półki. Spojrzałam na zdjęcia, które umieszczone były w pięknych ramkach.
Pierwsze przedstawiało wszystkich razem - całą piątkę. Widać że są najlepszymi przyjaciółmi. Stali obejmując się ramionami. Wyglądali przeuroczo. 
Na następnym był Niall z jakąś bardzo ładną dziewczyną. Oboje uśmiechnięci. Nie wiem czemu, ale poczułam dziwne ukucie w sercu. Zazdrość? Wątpię...
Na kolejnym był blondyn na baranach Harrego. Wyglądali słodko. 
Zostawiłam półkę w spokoju i podeszłam do biurka. Leżało na nim pełno kartek. Zerknęłam na jedną z nich... Tekst piosenki. 
Po przeczytaniu fragmentu w oczach stanęły mi łzy... Był przepiękny. 

,,If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time
You know I'll be
Your life, your voice your reason to be
My love, my heart
Is breathing for this
Moment in time
I'll find the words to say
Before you leave me today'' *

Z szacunkiem odłożyłam kartkę na miejsce.
Myślę że sam napisał ten tekst. Musi mieć wielki talent i być bardzo wrażliwy. 
Nagle w drzwiach zobaczyłam Niall'a. Nie odzywał się, myślał że go nie widzę. Niech tak będzie.
Sięgnęłam po zeszyt i usłyszałam stłumione, jęknięcie. Udałam że nie słyszę. 
Przeczytałam napis na zeszycie i otworzyłam szeroko oczy. ,,Pamiętnik''. Nie wiedziałam że chłopcy też je prowadzą...
Odłożyłam go na miejsce i zerknęłam na chłopaka, który uśmiechną się.
- Długo tu stoisz? - spytałam cicho. 
- Nie, dopiero przyszedłem - stwierdził podchodząc do mnie - Co powiesz na krótki spacer? - spytał z pięknym uśmiechem.
- Czemu nie. - powiedziałam i też się uśmiechnęłam. 
Wychodząc minęliśmy Harrego, który spojrzał na mnie zdziwiony, posłał Niall'owi wściekłe spojrzenie i poszedł schodami w górę. Po chwili usłyszałam głośne trzaśnięcie.
Spojrzałam na blondyna z przerażeniem w oczach. Chyba to zauważył, bo wziął mnie za rękę - co było słodkie - i wyprowadził mnie na zewnątrz.
Przeszliśmy się po parku i poszliśmy na lody. Cały czas śmialiśmy się i wygłupialiśmy. 
Niall prawie się popłakał, kiedy jego lody spadły na ziemie. Musieliśmy się wracać po jeszcze jedne.
Usiedliśmy na ławce w parku. Chłopak spojrzał na mnie i powiedział:
- Musze ci coś powiedzieć. 
Wystraszyły mnie te słowa. Co może mi chcieć powiedzieć? 
- Słucham. - powiedziałam próbując zachować spokój. 
- A więc... Wiesz o co chodzi z Harrym? - spytał, czym bardzo mnie zdziwił.
- Tak na prawdę to nic o nim nie wiem... - powiedziałam, na co chłopaka pokiwał głową.
- On... no on... ten... bardzo cię lubi - wyjąkał podkreślając słowo lubi. Co on chce mi powiedzieć?
- Co masz na myśli? - spytałam zdziwiona. 
- Dokładnie to co powiedziałem. Zależy mu na tobie. - spojrzałam na niego zdziwiona - Boże, dziewczyno. On się w tobie zakochał. Dostał na twoim punkcie hopla. Myśli tylko o tobie. Nawet przez sen gada tylko o tobie. - powiedział, a mnie zatkało. Harry? Mnie? What?
- Ja... nie wiem co mam powiedzieć... - wydukałam i spuściłam wzrok. 
- Zobaczył cię któregoś dnia i zakochał się od pierwszego wejrzenia. Gadał tylko o tobie. Kazaliśmy mu żeby wymyślił dobry plan i zagadał. Nie dawno powiedział że wie co ma zrobić i pojechał. Myśleliśmy że zagada do ciebie, że zrobi cokolwiek... A ten idiota cię porwał. Wiedziałem że ma głupie pomysły, ale tym przebił samego siebie. - opowiedział.
Spojrzał na mnie i przez chwile wpatrywał się we mnie. 
- Wracajmy... Powinnaś odpocząć. Masz za sobą ciężki dzień.

Kiedy dotarliśmy do tymczasowego domu był już wieczór, więc Niall dał mi swoją koszulkę jako piżame i poszłam wziąść prysznic. 
Położyliśmy się razem spać. Nie rozmawialiśmy. Wiedział że potrzebowałam czasu żeby to przetrawić. 
W nocy obudziłam się z łzami. Boże, jak ja chce do domu. Boje się. Boje się tego czy kiedykolwiek wrócę do domu. Boje się jacy będą chłopacy. Boję się tego co będzie jutro. Ale najbardziej boję się Harrego...
Nagle w moja stronę odwrócił się blondyn. Nawet w ciemności było widać jego niebieskie oczy, którymi teraz wpatrywał się we mnie. Starałam się ukryć łzy płynące po policzkach, ale to nic nie dało. 
Niall od razu zrozumiał co się dzieje i wiedział co powinien zrobić. Po prostu przytulił mnie. Zdziwiona wtuliłam się w chłopaka i tak zasnęłam.
______________________________________

Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale wypad mi wyjazd na kilka dni. 
Właśnie wróciłam.
Za oczekiwania, dziś wieczorem dodam jeszcze jeden rozdział :)