środa, 8 października 2014

Rozdział 19

Od godziny chodziłam w kółko po pokoju, co chwile wycierając łzy z moich policzków.
Martwię się o niego. 
Od kąt w trakcie tej akcji Louis zabrał mnie do domu, Harry nie wrócił. Nie wrócił, nie zadzwonił, nie napisał... Boże, martwię się.
Wymknęłam się po cichu z pokoju Niall'a, kiedy ten brał prysznic.
Weszłam do pokoju Hazzy. 
Kiedy tylko przekroczyłam próg, zaczęłam mieć wątpliwości. No bo to przecież niezbyt kulturalnie, jak wchodzę do czyjegoś pokoju, kiedy go nie mam, ale ja przecież nie będę mu grzebać po szafkach, tylko chcę sobie tam posiedzieć i poczekać na niego...

Minęła kolejna godzina, a chłopka jak nie było, tak go nie ma...
Położyłam się w jego łóżku z nadzieją, że zasnę, ale nic z tego. Zamiast spać moczyłam jego poduszkę łzami.
Przecież nie mam pojęcia co tam się dzieje...
Może Harry jest teraz w areszcie i zamkną go w więzieniu?
Albo wszystko się odwróciło i Luke pobił Harrego, albo zrobił mu coś jeszcze gorszego...
Na tą myśl z moich ust wydobył się cichy szloch.
Poczułam ciepłą i silną dłoń na mojej tali.
- Hej, wszystko będzie dobrze, tylko już nie płacz.
Przyciągną mnie bliżej siebie, że moje plecy, całą długością przywarły do jego torsu.
- Już wszystko dobrze, jestem tu i nigdzie się nie wybieram...

***
Kiedy tylko otworzyłam oczy, zaczęłam rozglądać się po pokoju. 
Nie ma go...
W więc to był tylko sen...
Drzwi otworzyły się i staną w nich Harry.
- No nie... - mrukną pod nosem - Miałem nadzieje, że będziesz miała miłą pobudkę u mojego...
Nie dokończył, gdyż rzuciłam mu się na szyje. Opatulił mnie swoimi ramionami i było mi tak dobrze...
- Wiesz ty co! - oderwałam się od niego gwałtownie, a on spojrzał na mnie zdziwiony - Nastraszyłeś mnie. Nie masz pojęcia jak się martwiłam! 
Loczek zaśmiał się uroczo i znów przycisną mnie do siebie.
- Dziękuje - szepnęłam - Ja... ja nie wiem, co by się stało, gdyby nie ty i...
- Już dobrze. 
- Poczekaj. - odezwałam się nagle - Ale co ty tam robiłeś? - zapytałam.
- Serio myślałaś, że bym cię puścił tak po prostu samą, gdybym nie miał pewności, że czegoś nie poodwalacie? - zapytał retorycznie.
- Dzięki za zaufanie. - mruknęłam pod nosem.
- Tobie ufam, ale całej reszcie już nie. - powiedział pewnie, gładząc mnie po włosach.

~Następnego dnia~
Rano obudził mnie Louis, który położył się na mnie.
No przepraszam, ale to nie jest normalne...
- Louis, co ty robisz?! - starałam się zepchnąć chłopaka ze mnie, ale na pewno nie waży tyle, na ile wygląda.
- Cholera, Louis zejdź ze mnie! - krzyknęłam, a chłopak otworzył zdziwiony oczy. Wyglądał jakby się dopiero co wstał. 
- To nie jest zabawne. Co ty sobie myślisz? I zejdź ze mnie wreszcie. - powiedziałam na jednym oddechu, ale chłopak nadal na mnie leżał i delikatnie się uśmiechną.
- Pozwól że się wytłumaczę - powiedział.
- Nie możesz najpierw ze mnie zejść? - spytałam próbując go zepchnąć. 
- Nie mogę, bo jesteś bardzo wygodna. - powiedział z uśmiechem od ucha do ucha i położył głowę na moim brzuchu. 
- Louis, bo zacznę krzyczeć. - powiedziałam i spojrzałam na chłopaka, który dalej nie miał zamiaru ze mnie zejść.
- Prawie wszyscy wyszli. Zostaliśmy tylko ja, ty i Hazz, ale on siedzi u siebie ze słuchawkami na uszach i nic nie słyszy. - powiedział dalej uśmiechając się łobuzersko. 
- Jesteś psychiczny - powiedziałam i dalej próbowałam go z siebie zepchnąć.
- Miałem ci wytłumaczyć jak się tu znalazłem...
- Więc słucham. - zachęciłam go sarkastycznie.
- Cierpię na rzadką przypadłość, która nazywa się... Dobra, po prostu lunatykuje. - powiedział, a ja wybuchłam nie kontrolowanym śmiechem. Kiedy się uspokoiłam powiedziałam:
- To wyjaśnia dlaczego na mnie leżysz. Teraz wyjaśnij dlaczego nie chcesz wstać. - powiedziałam.
- Już ci mówiłem, jesteś bardzo wygodna. - stwierdził i ułożył się na mnie.
- Nie wiem jak ty ale ja chce jeszcze spać, a tak nie usnę. - powiedziałam i spojrzałam chłopakowi w oczy.
- No dobra... - powiedział i sturlał się obok mnie. 
- Serio? - zapytałam. On serio zamierza spać ze mną?
- Jak najbardziej serio. - powiedział przekręcając się na brzuch. 
Pffff... Miałam to gdzieś i poszłam spać...

Obudziło mnie tłuczone szkło. Otworzyłam oczy i zobaczyłam w jakiej pozycji śpi Louis. Ja leżałam normalnie na boku, ale on z ręką na mojej tali i zarzucił na mnie jedną nogę. 
Jego nie obudziło tłuczone szkło. Postanowiłam że dam mu pospać. Wstałam delikatnie żeby go nie obudzić i poszłam na dół, gdzie zastałam potłuczone lustro i Harrego wybiegającego z domu. 
O co chodzi? Co mu się stało? Nic nie rozumiem.
W pierwszej chwili miałam za nim pobiedź, ale zrezygnowałam i wzięłam się za zbieranie tych szkieł...

Prawie skończyłam zbierać...
Wtedy do mieszkania weszli Liam, Zayn, Niall...
Zaraz podbiegł do mnie i zaczął
- Kto to potłukł? - spytał Liam.
- No Harry i...
- Ale jak to się stało? - spytał Liam.
- Jak byś mi nie przerywał w połowie zdania to bym powiedziała. 
- Dobra, mów.
- A więc obudził mnie dźwięk szkła i zbiegłam na dół i zobaczyłam potłuczone lustro i Harrego wybiegającego na dwór i... to koniec. - wytłumaczyłam.
- A gdzie jest Lou? - spytał Zayn.
- U Niall'a w pokoju. - wszyscy spojrzeli na mnie jak na wariatkę - Lunatykował. - wytłumaczyłam i od razu zrozumieli.
- Co tym razem zrobił? - spytał Zayn. - Kiedyś przyszedł do mnie i przez sen prosił mnie o rękę, nazywając mnie księżną marchewką. - zacząć się śmiać.
- No, on przyszedł rano i się na mnie położył, a kiedy go obudziłam nie chciał ze mnie zejść. W końcu zszedł ze mnie i położył się obok i zasnęliśmy. - opowiedziałam. 
- On jest naprawdę nienormalny. - powiedział Liam - A mówiłem żeby go tu nie zostawiać. Zawsze musi coś odwalić. - mówił bardziej do siebie niż do nas.
- Ale o co chodzi? - spytałam niepewnie.
- Zayn, zadzwoń do Hazza. - rozkazał chłopakowi, olewając moje pytanie. 
- Już idę - powiedział chwytając telefon i wyszedł na dwór. 
- Niall, idź obudź tego idiotę. Niech tu przyjdzie. - powiedział, a blondyn kiwną głową i znikną na schodach.
- Liam, o co chodzi? - spytałam znowu.
- Wiesz, jak by ci to powiedzieć... - zaczął się zastanawiać. -
- Dobra. Harry tak oszalał na twoim punkcie, że kiedy zobaczył cię w jedynym łóżku z Louisem to sama możesz się domyślić co pomyślał. - wytłumaczył.
- I co?
- No teraz w najlepszym wypadku, spróbuje zrobić sobie krzywe, a w najgorszy wysadzić cały budynek, albo coś innego, razem z sobą. - powiedział, a mi w oczach stanęły łzy. Boże, co ja zrobiłam. Nie wybaczę sobie jeśli on coś sobie zrobi.
____________________________________
Nie podoba mi się ten rozdział,
tak jak całe opowiadanie.
Mam zamiar doprowadzić je do końca 
i skupić się na pozostałych dwóch blogach.
Buziaki i paaa :*

sobota, 4 października 2014

Rozdział 18

- Ale sobie laskę sprowadziłeś, Tommilson... - krzykną jakiś chłopak, wstając od stolika i witając się z Louisem. Miał blond włosy i brązowe oczy.
- Hej, to jest Alex - przedstawił mnie. - I łapy precz, Luke.
Chłopak parskną śmiechem - Dlaczego? I tak nic mi nie zrobisz... - powiedział, podnosząc drinka do ust.
- Ja nie... - powiedział Lou, zakładając ręce na klatkę piersiową - ale ona podoba się Harremu...
Blondyn zakrztusił się napojem i spojrzał rozbawiony na mojego towarzysza, a później obrzucił mnie spojrzeniem.
- Styles i ona? - powiedział kpiąco.
- Mhmmm...
- Nie uwierzę w to. Przecież on woli ostre dziewczyny...
- Może tak, może nie, ale ją bardzo polubił. - zaakcentował słowo 'bardzo'. - Chyba nie chcesz działać mu na nerwy? - pasiasty uniósł jedną brew, a Luke machną zrezygnowny ręką.
- Dobra, dobra. To tylko żarty... - zaśmiał się nerwowo.
Po przedstawieniu mi reszty znajomych Louisa - tz. z Caroline, wredną dziewczyną Luka, Lili i Philipem - zabawnym rodzeństwem i radosną, rudowłosą dziewczyną o imieniu Monic - usiedliśmy przy stole i zaczęła się rozmowa...
Kiedy usłyszałam imię 'Lili', od razu zakręciło mi się w głowie i stanęły mi łzy w oczach.
Oczywiście troskliwy Lou chciał mnie wyprowadzać na zewnątrz, ale wzięłam głęboki wdech i usiadłam przy stole.
Panna Caroline zabijała mnie wzrokiem i posyłała zgryźliwe uwagi, ale jakoś to przeżyłam...
'To będzie ciekawy wieczór...' - pomyślałam.

***
- No to idziemy do klubu? - spytał Philip.
- No jasne! - przytakną mu uradowany Luke.
Za to Louis zalał mnie pytaniami, czy nie chce wrócić do domu i w kółko powtarzał, że on mnie odwiezie i żebym się nie martwiła.
- Spokojnie Lou, pójdę z wami. Przyda mi się odskocznia od waszego domu. Nie to żeby coś, ale nie mogę wyjść na spacer, bo dostajecie wariacji...
Zajęliśmy stolik w klubie. Od razu, kiedy Luke poprosił swoją dziewczynę do tańca, Lili doskoczyła do mnie i zaczęła nawijać.
- Jak dobrze, że sobie poszła, wreszcie możemy normalnie pogadać...
- To wy się nie lubicie? - spytałam zdziwiona.
- Pffff... Jak można lubić taką jędze. Na pewno z Lukem są siebie warci... - stwierdziła.
Rozmowa się kręciła do puki nie podszedł do mnie Phlip i nie poprosił mnie do tańca.
Zgodziłam się... Tańczyłam z nim, z Louisem, z jakimś obcym chłopakiem, który był bardzo miły. Bez żadnych zboczonych ruchów. Zatańczyliśmy, pogadaliśmy, dał mi swój numer i powiedział, że się śpieszy, ale jak będę miała czas to mam zadzwonić.
Miło, że w klubach są normalni faceci, a nie tylko napaleni idioci...
Miałam właśnie iść z powrotem do stolika, kiedy przede mną pojawił się Luke.
- Można prosić?
- Może następny taniec. Muszę odpocząć. - powiedziałam i miałam iść do stolika, ale pociągną mnie za nadgarstek i przyciągną blisko siebie.
- Jeden taniec... - szepną mi na ucho. Przełknęłam głośno ślinę, kiedy objął mnie mocno i zdecydowanie w tali. Zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi. Cholernie się bałam...
Wzrokiem szukałam, którego kolwiek z nowych znajomych, a najlepiej Louisa, ale jak na złość nikogo nie widziałam.
Moje serce biło jak oszalałe, a nogi się pode mną ugięły...
Chciałam krzyczeć, ale głos ugrzązł mi w gardle.
Ratunku...
Ostatnie co poczułam to jak jego ręce wślizgnęły się pod moją koszulkę.
Po chwili, tak szybko jak się tam znalazły, tak szybko z stamtąd zniknęły.
Obejrzałam się w kierunku, gdzie przed chwilą stał chłopak, oriętując się, że ze strachu mocno zacisnęłam oczy.
To co zobaczyłam przeraziło mnie.
Luke leżał przywarty do ziemi przez Harrego, który okładał go pięściami po całym ciele...
To się nie dzieję na prawdę...
________________________________
Wróciłam po długiej przerwie...
Przepraszam za to, ale miałam małe problemy ze... wszystkim.
A po za tym brak weny też dał o sobie znać...
Wiem że krótki, ale chciałam skończyć w tym momencie.

Oto nowy blog, który jest tłumaczeniem:

Newly Wed Harry

Dziękuje i buziaki :*

czwartek, 11 września 2014

Rozdział 17

~Oczami Alex~
Obudziłam się w świetnym humorze. Zeszłam na dół, zauważając, że wszyscy jeszcze śpią.
Zrobiłam omlety na śniadanie i zostawiłam je w kuchence. Niech sobie dalej śpią, a ja postanowiłam wyjść na spacer.
Ubrałam się i ruszyłam w stronę parku.
Siedziałam tam dosyć długo, rozmyślając o wszystkim. O Harrym, o wczorajszym dniu...
Kiedy wróciłam do domu była godzina 14:00.
Weszłam do domu, od razu wpadając na Niall'a.
- Gdzieś ty była tyle czasu?
- Tak Nailer, też się ciesze, że cię widzę. - uśmiechnęłam się.
- Wiesz jakiego stracha nam napędziłaś? Harry zamkną się w pokoju, bo pomyślał, że uciekłaś. - powiedział przez śmiech.
- To go uświadom, bo jeszcze w depresje popadnie.
Poszłam do kuchni i stamtąd usłyszałam krzyk:
- Już możesz wyjść z tego załamania psychicznego! Wróciła! Wyszła tylko na spacer!
Zaśmiałam się cicho i wlałam sobie soku.
Po chwili do kuchni wszedł blondyn.
- I co? - zapytałam.
- Ja się drę jak opętany, a tego nie ma w pokoju... Napisałem mu SMS'a, żeby się nie martwił.
- Nie wiem co wy macie... Nie jestem małym dzieckiem, a wy robicie problem, że wyszłam na krótki spacerek.
- Martwimy się. - stwierdził - Harry szczególnie. - dodał już szeptem.
- Jasne... A gdzie reszta? - spytałam.
- Liam u przyjaciela, Zayn u Pierre, Louis poszedł na siłownie, ale zaraz powinien wrócić, Harry... wszędzie, a ja tu. - uśmiechną się.
- Nie wiedziałam, że Lou chodzi na siłownie. - stwierdziłam.
- Możliwe... Chodzi dwa razy w tygodniu.
Musi mieć boskie ciało...
Wcale tak nie pomyślałam.
- Oglądamy film? - zapytał głodomor.
- Oki...

***
Wzięłam kąpiel, podkręciłam włosy, założyłam sukienkę, od Louis'a... Czyli jestem gotowa.
Zaraz wyjeżdżamy, więc zeszłam na dół.
- Pięknie wyglądasz. - skomentował Lou.
- Dziękuje.
Mieliśmy już wychodzić, ale nagle drzwi się otworzyły i staną w nich Harry...

~Oczami Harrego~
Najpierw wyszła z domu i prawie porywałem sobie włosy, rozmyślając, gdzie może być. Bałem się, że uciekła... Bałem się jak cholera.
Dobrze, że Nailer napisał mi, że się znalazła.
A na dodatek, jak wracam widzę ją elegancko ubraną... Co?!
- Gdzie idziesz? - warknąłem trochę zbyt ostrzej niż zamierzałem. Dziewczyna wzdygneła się.
- Ja... Ja... - jąkała się.
Tak masz racje idioto. Wystrasz ją... Na pewno bardziej cie polubi, a już na pewno powie gdzie idzie.
- Idzie ze mną. - stwierdził spokojnie Louis.
- Z tobą? - zapytałem kpiąco. - Chyba sobie żartujesz. Nie.
- Co nie? - zapytał pewnie.
- Weź mnie nie wkurwiaj Tommilson, nie rób z siebie gorszego idioty, niż jesteś. - chłopak uśmiechną się wrednie, zakładając ręce na klatkę piersiową.
- Powtórz to. - zarządzał.
- Co? To, że jesteś...
- Stop! - przerwała mi blondynka, która oglądała tą całą scenkę po cichu, dopiero teraz się włączając.
- Powiedz to. - warkną Louis.
- Zaraz wracam. - powiedziała Alex rzucając chłopakowi przepraszające spojrzenie. Pociągnęła mnie za skraj koszulki, aż do mojego pokoju.
- Może jeszcze go przeprosisz? - prychnąłem.
- Na pewno ty powinieneś.
- Ja? Czemu? To on zaczął. - stwierdziłem.
- To miał być spokojny wieczór, bez atrakcji typu wkurzony Harry, albo co gorsza jakiś bójek.

~Oczami Alex~
- To miał być spokojny wieczór, bez atrakcji typu wkurzony Harry, albo co gorsza jakiś bójek.
Chłopak mrukną pod nosem coś czego nie miałam szans zrozumieć.
- Teraz pozwól, że wyjdę. Porozmawiamy jak wrócę. - powiedziałam odwracając się na pięcie. Już miałam zrobić krok do przodu, kiedy poczułam silny uścisk na moim nadgarstku.
Spojrzałam mu w oczy, w których widać było tyko smutek.
- Proszę, nie idź. - wyszeptał cicho, ale na tyle głośno, że mogłam to usłyszeć.
- Harry, nie wygłupiaj się - powiedziałam. - To tylko kolacja.  Nie długo wrócę.
- Nie wypuszczę cię - powiedział nie puszczając mojej ręki.
- Zachowujesz się jak dziecko - powiedziałam spokojnie.
- Po co chcesz tam iść. Zostań ze mną. - wyszeptał ciągnąc mnie, abym usiadła na jego kolanach.
- Harry...
- Cssiiii... - ucisza mnie, przekładając kilka moich blond kosmyków za ucho. - Nie psuj tej chwili.
Hazz wtulił twarz w zagłębienie mojej szyji - z czym o dziwo nie czułam się niezręcznie, ani dziwnie.
Pocałował mnie jeszcze w skroń i stwierdził:
- Leć. Czeka na ciebie.
Oniemiała powoli wstałam, ledwo mogąc utrzymać się na nogach.
- Tylko masz być grzeczna i nie rób żadnych głupot -  powiedział, kiedy stałam już przy drzwiach. Skinęłam lekko głową i zniknęłam za drzwiami.
________________________________________
Aaaaaa... Nie mogę uwierzyć, że jest tysiąc wyświetleń.
Tak się ciesze, że dziś wstawię 2 rozdziały :)
Buziaki :*
P.S. Pozderki dla Ady <3

czwartek, 4 września 2014

Rozdział 16

~Oczami Alex~
Weszliśmy do sklepu, a Harry zaraz wychaczył półkę z chipsami... Weź idź z nim na zakupy.
Poszłam przed siebie, bo nie będę czekać na tego idiotę.
Wkładałam do wózka, wszystkie potrzebne rzeczy, dopóki nie poczułam, że ktoś zakrywa mi oczy...
- Harry, miałeś mi pomagać w zakupach, a nie bawić się w ,,zgadnij kto to'' - powiedziałam odwracając się gwałtownie.
Przed sobą zobaczyłam, nie loczka, ale jakiegoś przystojnego chłopaka, chyba w moim wieku.
- Przepraszam, myślałam że to mój kolega... - powiedziałam.
- Nic się nie stało. - uśmiechną się uroczo.
- Czy my się znamy? - spytałam, zdając sobie sprawę, że nigdy nie widziałam tego kolesia.
- Nie, ale lubię poznawać nowych ludzi. - jejku, jaki on ma boski uśmiech.
- Jestem Alex - przedstawiłam się podając mu rękę. Chłopak pocałował mnie w nią i powiedział:
- Tom. - uśmiechną się. - Jesteś tutaj z kimś?
- Ehmmm... Tak, z kolegą, ale chyba gdzieś mi się zgubił... - rozejrzałam się szukając Hazzy.
- Jego strata. - czy tu jest tak gorąco czy mi się tylko wydaje. - Chodź, pomogę ci skończyć te zakupy, bo twój ,,kolega'' - zaakcentowała to słowo - chyba się nie śpieszy.
- Okey, to chodźmy...
***
Szliśmy tak po sklepie rozmawiając i poznając się lepiej.
Już miałam prawie wszystko, gdy zobaczyłam Harrego, który szukał mnie wzrokiem. Już po chwili mnie zauważył i uśmiechną się szeroko, ale kiedy zauważył mojego towarzysza, jego mina gwałtownie się zmieniła.
Podszedł do nas, wpakował to co miał do wózka. Obrzucił Tom'a dziwnym spojrzeniem i podał mu rękę.
-Harry - powiedział krótko. Chłopak, podał mu również rękę.
- Tom - uśmiechną się promiennie. Najwyraźniej starał się być miły, ale jeśli chodzi o Harrego... to będzie ciężkie.
Zauważyłam jak Harry mocniej ściska jego rękę, a potem spojrzał się na mnie z delikatnym uśmiechem.
- Wiesz... ja muszę już lecieć. Może zobaczymy się innym razem? - powiedział z wymuszonym uśmiechem.
- Jasne, masz mój numer telefonu. - powiedziałam podając mu kartkę z cyferkami.
- To... do zobaczenia - i wyszedł.
- Co to miało być? - zwróciłam się do Harrego.
- Nic. - mrukną.
- Możesz się uspokoić, co ci znów nie pasuje? - zapytałam zdenerwowana.
- Wiesz co mnie denerwuje? - spytał sarkastycznie, podchodząc bardzo blisko mnie, że prawie nie było między nami odstępu - To że znikam gdzieś na chwile, a przy tobie już kręcą się chłopacy. To, że on, może być lepszy ode mnie... A najbardziej to, że chciałbym kazać mu spierdalać, daleko od ciebie, ale nie mogę... bo nie jesteś moja. - przez cały czas patrzył mi w oczy, tylko na ostatnie słowa spuścił wzrok.
- Przepraszam - szepną, nadal patrząc w dół.
- Chodźmy skończyć te zakupy i wracajmy...

***
~Oczami Harrego~
Wiem, że chamsko postąpiłem, odstraszając tego gościa od Alex... Tak na prawdę to nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Przepraszam, czy pani jest zajęta? - zapytała jakaś pani, Alex.
- Nie, mogę w czymś pomóc?
Dlaczego ona jest dla wszystkich taka miła? Nigdy nie słyszałem, żeby powiedziała na kogoś złe słowo.
- Chciałam zgłosić obsłudze przeterminowany towar, ale jestem z córeczką. Mogłaby pani z chłopakiem się nią chwile zająć? - zapytała... Chłopakiem...
- Ale...
- Oczywiście, nie ma problemu. - przerwałem jej, obejmując ją w tali. Dziewczyna posłała mi groźne spojrzenie i uśmiechnęła się do kobiety.
- To jest Tamara. - powiedziała podając blondynce dziecko... One było takie małe... Miała może z roczek.
- Przepiękne imię. - powiedziała Alex biorąc ją na ręce.
- Za chwilkę wrócę. - poinformowała kobieta i odeszła. Od razu rzuciłem się na dziewczynkę.
- Omg, jak ja kocham dzieci! Cześć mała, jaka ty śliczna. - zaczęła się śmiać.
- Chcesz ją wziąć? - zapytała.
- No co ty? Jeszcze ją zepsuje... - serio to nie był dobry pomysł, żebym ją wziął. Jeszcze ją upuszczę i co będzie?
- Nie zepsujesz. - zaśmiała się i podała mi dziewczynkę.
- Zawsze chciałam nazwać córkę Tamara. - stwierdziła Alex.
- Zawsze możemy tak nazwać naszą córeczkę. - spojrzała na mnie jak na idiotę, ale zaraz zaczęła się śmiać, bo mała pociągnęła za włosy.
- Co to za dziecko? Weź je...
Dziewczynka zaczeła płakać, a blondynka zabrała ją ode mnie i zaczeła uspokajać.
Już po chwili Tamara wtuliła się w zagłębienie pomiędzy jej ramieniem, a szyją.
Też bym tak chciał...
- Ona mnie nie lubi. - mruknąłem niezadowolony.
- Nie prawda, bardzo lubi twoje włosy... - stwierdziła.
- Haha, zabawne...
- Oj tylko się droczę. Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi...
- Przestań - jęknąłem.
Mała dalej tuliła się do Alex, kiedy wróciła tamta pani.
- Dziękuje bardzo. - Alex oddała jej maleństwo.
Wychodząc ze sklepu szepnąłem jej na ucho:
- Byłabyś idealną matka dla moich dzieci...
______________________________________
Ta dam...
Myślę, że postaram się jak najszybciej zakończyć to opowiadanie.
To jest moje pierwsze, więc nie jest zbyt ciekawe...
Już mam pomysł na następne i jest blog z prologiem:
diana-fanfintion.blogspot.com
Jest tylko prolog, a rozdziały zacznę dodawać,
jak skończę to ff.
To wszystko, więc do następnego :*

wtorek, 2 września 2014

Rozdział 15

- Mam super pomysł! - krzykną uradowany Hazz. Wszyscy spojrzeli na niego jakby to było nie możliwe.
Co prawda, to prawda. Chłopacy mieli ,,ogromny'' dylemat jaki film włączyć.
Liam odpuścił swoje Toy Story i Zayn stwierdził, że puszczą jakiś film science-fiction, na co prawie wszyscy przytaknęli.
Ja siedziałam cicho... Szczerze? Nienawidzę takich filmów. Najchętniej przystałabym na propozycje Harrego, żeby puścić Titanic, ale chłopacy się nie zgadzają.
- Powiedz co bardzo inteligętnego masz do powiedzenia... - mrukną niezadowolony Zayn. Nie dziwie mu się. W tym czasie kiedy oni wybierają film, Niall zdążył już z 8 razy iść coś zjeść...
Harry spiorunował go wzrokiem i znowu zaczął mówić:
- Skoro wy chcecie oglądać te wasze kosmiczne gówno, to sobie je oglądajcie... - stwierdził.
Westchnęłam głęboko. Miałam nadzieje, że się nie podda i nie będę musiała oglądać tego nudnego filmu...
- ...ale widzę, że Alex też nie chce oglądać tego badziewia, więc pójdziemy do mnie i obejrzymy coś u mnie na laptopie. - powiedział bardzo dumny z siebie, że wymyślił coś równie genialnego.
- Ale... - Liam miał już coś powiedzieć, ale przerwałam mu.
- Jestem za! - powiedziałam uradowana wstając.
- Myślałem, że posiedzisz z nami. - powiedział smutno Lou.
- Jeszcze się z wami nasiedzę, a to wyjście jest idealne. - powiedziałam z szerokim uśmiechem.
- W takim razie, miłego seansu chłopacy - pomachał im, a następnie zwrócił się do mnie - a my idziemy do mnie... - i znowu ten łobuzerski uśmiech...

***
~Oczami Harrego~
- To co oglądamy? - spytałem kiedy byliśmy już u mnie w pokoju. Włączyłem laptopa i czekałem na odpowiedź dziewczyny.
- Cokolwiek, byle nie science-fiction, tego nie zniosę - dziewczyna zrobiła skwaszoną minę.
- Hmmm, co powiesz na Titanic? - spytałem mając wielką nadzieje, że się zgodzi. Nie lubię oglądać tego filmu sam, a chłopacy mają dosyć, co dali mi jasno do zrozumienia.
- Ten film mogę oglądać cały czas - uśmiechnęła się, przeczesując rękami grzywkę.
Załączyłem film, żeby się załadował.
- Hmmm... skąd wiedziałeś, że nie chce oglądać, tego jak to nazwałeś ,,gwiezdnego gówna''? - spytała kładąc się na moim łóżku. Teraz nie będę mógł spać w nocy, wiedząc, że ona tam leżała.
- Wiesz... To kwestia obserwacji... Ani słowem nie mówiłaś, że chcesz oglądać tamten film, siedziałaś znudzona... A wogule to widać po oczach...
- Po oczach? - spytała zaciekawiona.
- Mhmmm. Nawet nie wiesz, ile można zobaczyć w oczach. - powiedziałem pewnie.
- To co widzisz teraz w moich?
Uśmiechnąłem się i podeszłem do niej. Spojrzałem jej głęboko w oczy...

~Oczami Alex~
Spojrzał mi w oczy i zaczął mówić:
- Hmmmm... Widzę, że jesteś zadowolona, że nie oglądasz filmu z chłopakami i że wybrałem akurat Titanic...
Dobra, punkt dla Stylsa...
- Ale to było banalne - jęknęłam niezadowolona.
- Poczekaj... Widzę jeszcze... że mi nie wierzysz, że czytam z oczu. - powiedział poważnie.
- Powiedzmy. - mruknęłam pod nosem. Harry był w pełni skupiony na moich oczach.
Nagle poczułam chęć żeby go pocałować...
Co!? Nie! Ja tak nie pomyślałam...
- Widzę, że bardzo chcesz mnie pocałować... - powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
Poczułam jak się rumienie. Nie mógł tego odczytać z oczu, to niemożliwe...
- Chciałbyś. - powiedziałam, rzucając w niego poduszką, żeby odciągnąć jego uwagę, od moich rumieńców.
- Mówię co widzę.- powiedział poważnie, a ja zaczęłam się śmiać.
- Dobra, lepiej zacznijmy oglądać ten film. - powiedziała szybko.
- Najpierw zróbmy popcorn! - krzykną.
- No dobra, chodźmy... - mruknęłam, wstając z łóżka.

~Oczami Harrego~
Dobra była ta sztuczka z oczami. Jestem z siebie normalnie dumny.
Pierwsze dwie rzeczy były oczywiste, ale ostatnią już zgadywałem.
Szczerze, to nawet bym nie pomyślał, że Alex może chcieć mnie pocałować, ale jak zobaczyłem, że się zarumieniła i jak się wypierała...
Boże... Ona na prawdę myślała o tym żeby mnie pocałować... Jakim ja jestem idiotą. Jakbym się nie odezwał to może by to zrobiła.
Weszliśmy z Alex do kuchni, ona usiadła przy stole, nie mając chyba ochoty mi pomóc... Mówi się trudno.
- Niall!!! - krzyknąłem najgłośniej jak umiałem.
- Co znowu zrobiłem? - spytał blondyn.
- Wyżarłeś wszystko z lodówki!
- Co? Nie prawda, coś tam jeszcze jest.
Chłopak wszedł do kuchni, podszedł do lodówki i po chwili stwierdził:
- Rzeczywiście, już nic nie ma...
- Trzymajcie mnie, bo mu rozwalę ten pusty łeb.
- Wiesz ty co?! Takie groźby są karalne! - krzykną.
- Masz pięć sekund, żeby uciec... Raz... Dwa... - podbiegł do Alex i zaczął ją błagać, żeby go uratowała. - Pięć!
Podeszłem do blondyna. W tym momencie Alex wstała.
- Spokój chłopacy! Harry uspokój się, bo ci żyłka pęknie. - Niall leżał na podłodze i zwijał się ze śmiechu.
- Trzymaj mnie Alex, bo mu krzywdę zrobię. - warknąłem.
- Dobra, spokój Harry. - powiedziała kładąc rękę na mojej klat piersiowej. - Ty Niall też się uspokój i wstań z tej podłogi. - zwróciła się do blondyna.
- Już, już... - mrukną Niall, wstając.
- W takim razie mam propozycje... Idź Niall oglądać dalej film, a my z Harrym przejdziemy się do sklepu.
- Co?! - spytałem zdziwiony - On wszystko zjadł, a my musimy iść na zakupy.
- Nie prawda, wszyscy jedliśmy. - powiedział obrażony blondyn.
- Spokój! - powiedziała znów Alex - Po pierwsze jedz głodomorze, na zdrowie, żeby ci w cycki poszło. - powiedziała do Nailera, a ja dostałem napadu śmiechu. - A ty Harry - zwróciła się do mnie - Jak ci coś nie pasuje, to mogę razem z Niall'em iść na zakupy, a ty sobie...
- Nie, nie. Nie trzeba. Wszystko mi pasuje... - powiedziałem. Nie ma mowy, żeby Alex gdzieś szła z tym blondasem.
- No właśnie. To idź Niall oglądać, a my się zbieramy. - powiedziała.
- Ja już jestem gotowy. - stwierdziłem, kiedy Niall wyszedł.
- No to sobie poczekasz, ja tak nie wyjdę. - stwierdziła.
- Nie wiem o co ci chodzi... Wyglądasz ślicznie. - dziewczyna wywróciła teatralnie oczami.
- Niech ci będzie, tylko pójdę po bluzę...
- Dam ci swoją. - stwierdziłem, podchodząc do wieszaka i ściągnąłem z niego moją ulubioną bluzce.
- Wiesz...
- Nie masz nic do gadania. - przerwałem jej. Dziewczyna znów wywróciła oczami i założyła bluzę.
- Wyglądasz ślicznie. - stwierdziłem. Wziąłem kluczyk, od samochodu i domu, i wreszcie wyszliśmy...
____________________________________
Wstawiłam kolejny rozdział...
Jak zobaczyłam komentarz Ady,
to mnie normalnie wena roznosi :)
Dziękuje :*

niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 14

- Wiesz, dziwie się, że nie próbowałaś uciec, czy coś. - powiedziałem kiedy wracaliśmy.
- Rozważałam taką opcje, ale stwierdziłam, że nie miałabym szans. Przez cały czas kręciłeś się gdzieś w pobliżu. - wytłumaczyła.
- Miałem nadzieje, że powiesz, że po prostu nie chciałaś uciec i, że byś bardzo tęskniła. - spojrzałem na nią z ukosa, czekając na jakąś docinkę, typu ,,w twoich marzeciach'', ale ona tylko zaśmiała się dźwięcznie.

***
Alex od pół godziny wpatrywała się uparcie w szybę, nie zdając sobie sprawy, że co chwile na nią zerkam...
To znaczy, myślałem że nie zdaje sobie z tego sprawy...
- Przestań tak na mnie zerkać, bo spowodujesz wypadek. - powiedziała obojętnie nawet nie zerkając w moim kierunku.
Poczułem jak się rumienie. Nagle dziewczyna odwróciła się gwałtownie w moim kierunku.
- Ojejku, zarumieniłeś się, jak słodko...
- Nie prawda. - przerwałem jej - Ja się nie rumienie.
- Nawet nie wiesz jak uroczo wyglądasz, kiedy jesteś taki nieśmiały, niepewny. - stwierdziła uśmiechając się szeroko.
- Skąd możesz to wiedzieć. Ja nigdy nie jestem nieśmiały... - powiedziałem dumny.
- Jesteś pewny? - pokiwałem twierdząco głową - więc to nie z tobą spała? - zapytała. Do czego ona zmierza. - I to nie ty, nie wiedziałeś co zrobić kiedy chciałam cię przytulić i...
- Dobra, skończ. - jęknąłem - Każdemu czasem się zdarza.
- Ale to nic złego. - powiedziała dziewczyna - Mi się bardziej podobasz w tej wersji, niż z tym wrednym uśmieszkiem. - powiedziała, a mi szybciej zabiło serce.
- Czyli ci się podobam? - czy ja powiedziałem to na głos...?
Spojrzałem na dziewczynę, która speszona, chyba chciała coś powiedzieć...
- Wiesz... Na pewno nie należysz do brzydkich chłopaków... No i...
- Ty też mi się podobasz. - powiedziałem z szerokim uśmiechem.
- Tylko sobie nie wyobrażaj za dużo...
Nawet nie wie ile razy wyobrażam sobie; że mówi mi że jestem przystojny; jak razem oglądamy zachód słońca; jak całuje ją, mówiąc jaka jest dla mnie ważna, jak mówię jej że ją kocham, a ona odpowiada tym samym...

***
~Oczami Alex~
Wreszcie dojechaliśmy. Jestem zmęczona i wszystko mnie boli... Po prostu super.
Harry wziął moją torbę i weszliśmy do domu chłopaków.
W salonie siedzieli Liam i Zayn, oglądali telewizje.
- Cześć chłopacy. - powiedział Harry.
Liam od razu rzucił się na nas... Najpierw nas przytulił, a potem Harry dostał długi wykład na temat wycieczek bez uprzedzenia i odbierania telefonów.
Cały Liam...

***
- Hej Alex.
- Cześć Lou, co cię do mnie sprowadza? - spytałam grzecznie, chociaż byłam troszkę wkurzona, że wszedł mi do pokoju bez pukania.
- Chciałem cię spytać... Mój kumpel za rezerwował stolik w restauracji i zaprosił mnie i kilku kolegów - wytłumaczył - no i... wiesz... - zaczął się jąkać.
- Louis, wykrztuś to z siebie. - powiedziałam spokojnie. Podejrzewałam że pewnie nie wie w co się ubrać i potrzebuje pomocy.
- No i mam przyjść z osobą towarzyszącą. - wytłumaczył i zaraz dodał - Tak sobie pomyślałem, że może poszłabyś ze mną? - spytał robiąc słodką minkę.
- Już nie rób tych maślanych oczek... Dobra, kiedy ma być ta kolacja? - spytałam obojętnie. Szczerze nie miałam ochoty nigdzie wychodzić. Ale czego się nie robi dla kolegi.
- Bardzo ci dziękuje Alex, mam u ciebie wielki dług. - powiedział przytulając mnie. - Jutro, o 18 mamy rezerwacje. - stwierdził i po prostu wyszedł...
Świetnie, ale w co ja się ubiorę. Jeśli jest rezerwacja, to pewnie to jakaś elegancka restauracja. No to jestem w kropce.
Jakby czytając mi w myślach, do pokoju znów wszedł Lou - znów bez pukania - z jakimś kremowym pudełkiem.
- Pomyślałem, że jak to dziewczyna, będziesz miała dylemat w co się ubrać, więc proszę - podał mi pudełko.
Otworzyłam je i wyjęłam czarno-białą sukienkę w paski, którą Louis wybrał mi, kiedy byliśmy na zakupach.
- Lou, na prawdę nie trzeba było. Kiedy ty ją kupiłeś? - spytałam.
- Wiesz... Tak jakoś samo wyszło... To co, założysz ją jutro?
- Jasne, że tak. Dziękuje. - powiedziałam przytulając Louisa
- Zejdź do nas, zaraz będziemy oglądać film. Trzeba się pośpieszyć, inaczej znów to będzie Toy Story, albo Titanic... - powiedział szybko.
- No to chodź, chociaż nie wiem o co ci chodzi, ja tam uwielbiam Titanic...
- Jest fajny kiedy ogląda się go czasami, ale przez Harrego oglądamy go na okrągło. - stwierdził z kwaśną miną.
__________________________________________
Dodałam wcześniej tak na umilenie początku szkoły :)))
Buziaki i do następnego :*

sobota, 30 sierpnia 2014

Liebster Blog Award

Mój blog został nominowany przez: http://i-suffer-for-love-of-him.blogspot.com/

Pytania do mnie:
1. Jaki jest twój ulubiony film?
Odp: Kod da Vinci
2. Do której klasy idziesz po wakacjach?
Odp: 2 gimnazjum.
3. Jakie masz zwierzątko?
Odp: Pies husky 
4. Kto jest twoim idolem i czy możesz nazwać go lifesaverem?
Odp: Oczywiście chłopacy z One Direction i raczej nie... Znaczą dla mnie wiele i ich muzyka zawsze poprawia mi humor. 
5. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
Odp: Chciałam się podzielić swoim opowiadanie i sprawdzić opinie innych na jego temat.
6. Lubisz czytać to co sam/a napisałeś/aś?
Odp: Szczerze to tak, ale tylko dane fragmenty.
7. Twoje ulubione danie? 
Odp: Kanapki z nutellą
8. Skąd czerpiesz inspirację?
Odp: Najczęściej ze snów.
9. Czy któryś z członków rodziny czyta twojego bloga?
Odp: Nie.
10. Ulubiony kolor?
Odp: Zielony
11. Piszesz na brudno w zeszycie, czy od razu na komputerze/laptopie?
Odp: Na laptopie.

Nominuje:
1. INNA
2. Dangerous Angel  
3. Kpop Fanfiction
4. I Love The Way You Lie
5. Granicy miendzy przyjaźnią, a miłością nikt, ani nic nie upilnuje...
6. Never Back Down
7. Psychic

Pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Jak wpadłaś/eś na pomysł założenia bloga?
4. Skąd wzięłaś/eś szablon (zrobiłeś/aś sam/a, czy z jakiejś strony)?
5. Od kiedy jesteś fanką/fanem One Direction? (Kpop-u)?
6. Kto jest twoim ulubieńcem z zespołu One Direction (Big Bang)?
7. Czy twój blog znajduje się na jakimś spisie blogów, jeśli tak, to na jakim?
8. Czy miałeś/aś wcześniej inne blogi?
9. Książki, czy filmy?
10. Czy znasz dobrze język angielski?
11. Kiedy zakończysz bloga, którego nominowałam, planujesz następnego?

P.S. Nawiasy są przeznaczone dla autorki:
Kpop Fanfiction
I ewentualnie:
Dangerous Angel